Czeska porcelana – jak rozpoznać marki, sygnatury i wartościowe egzemplarze?
Czeska porcelana, czyli właściwie co?
Czeska porcelana nie kończy się na serwisie po babci, który od trzydziestu lat stoi za szybą. To także zwykłe kubki, talerze i miski używane codziennie, przedmioty z czeskich stołówek, rzeczy znalezione na pchlim targu oraz całkiem współczesne wyroby nadal działających manufaktur.
Jedne są delikatne, bogato zdobione i trochę nieprzystające do dzisiejszych mieszkań. Inne zaskakują prostą formą, kolorem albo dekoracją, która po kilkudziesięciu latach znowu wygląda świeżo. Są też przedmioty zwyczajne, które żadnym skarbem nie będą, choć sprzedający bardzo chciałby widzieć w nich rodzinny majątek.
Od lat jeździmy po czeskich targach, bazarach i antykwariatach. Oglądamy setki naczyń, ale zabieramy tylko część. Sama czeska sygnatura na spodzie jeszcze nie wystarcza.
Najpierw odwróć przedmiot do góry nogami
Na spodzie filiżanki, talerza czy wazonu najczęściej znajdziemy znak producenta. Może to być nazwa fabryki, logo, miejscowość, numer dekoracji albo kilka tajemniczych cyfr namalowanych ręcznie.
Sygnatura jest dobrym początkiem poszukiwań, ale nie daje wszystkich odpowiedzi. Czeskie manufaktury zmieniały właścicieli, łączyły się, znikały i stosowały różne oznaczenia. Ten sam znak również mógł występować przez wiele lat. Nie da się więc zawsze spojrzeć na spód talerza i z dokładnością do roku ogłosić daty jego powstania.
Brak sygnatury też nie oznacza od razu, że rzecz jest bezwartościowa. Czasem znak się starł, został słabo odbity albo przedmiot powstał w małym zakładzie. Ostatecznie kupujemy całą rzecz, a nie samą pieczątkę na jej spodzie.
Thun 1794 – porcelana, której nie trzeba trzymać w gablocie
Thun 1794 to jedna z najlepiej rozpoznawalnych czeskich marek porcelany. Dla nas jej największą zaletą jest to, że wiele wyrobów nadaje się do zwykłego używania. Nie trzeba organizować uroczystego obiadu, żeby wyjąć talerz albo wypić herbatę z kubka.
Osobną częścią oferty są naczynia z czeskimi motywami bajkowymi. Krecik, Myszka, Jeżyk czy Večerníček działają na dzieci, ale chyba jeszcze skuteczniej na dorosłych pamiętających dawne dobranocki. Taki kubek jest czeską pamiątką, która nie musi przez resztę życia zbierać kurzu na półce.
Nowy Thun to jednak coś innego niż stare naczynia znajdowane na targach. Kupując współczesny produkt, możemy sprawdzić informacje producenta dotyczące zmywarki czy mikrofalówki. W przypadku przedmiotu mającego kilkadziesiąt lat lepiej nie przeprowadzać podobnych eksperymentów.
Haas & Czjzek, Ditmar Urbach i cała reszta
Na czeskim rynku wtórnym często trafiamy na wyroby Haas & Czjzek, Ditmar Urbach, Bohemia, Horní Slavkov czy innych większych i mniejszych zakładów. Czasami jest to elegancka porcelana stołowa, innym razem dość ciężka ceramika, wazon, pojemnik, patera albo rzecz, której przeznaczenie trzeba dopiero odgadnąć.
Nie szukamy wyłącznie kompletnych serwisów. Pojedyncza cukiernica, filiżanka czy dzbanek potrafią być ciekawsze niż zestaw trzydziestu identycznych elementów. Można ich normalnie używać albo połączyć przedmioty z różnych kolekcji i okresów. Dom nie musi przecież wyglądać jak ekspozycja firmowego salonu porcelany.
Najciekawsze są rzeczy, których drugi raz możemy już nie znaleźć. Nie zawsze muszą być drogie. Czasem decyduje nietypowa forma, kolor, śmieszny detal albo dekoracja charakterystyczna dla swojej epoki.
Co sprawdzamy przed zakupem?
Najpierw krawędzie. Potem uszy, podstawę, pokrywki i wszystkie miejsca, w których coś mogło pęknąć albo zostać sklejone. Drobne wyszczerbienie od spodu łatwo przeoczyć, a włoskowate pęknięcie często wychodzi dopiero pod odpowiednim światłem.
Ślady używania nie są dla nas problemem, jeśli odpowiadają wiekowi przedmiotu i nie przeszkadzają w korzystaniu z niego. Gorzej z pęknięciem przechodzącym przez całe naczynie, klejonym uchem albo odpryskiem przy brzegu filiżanki. Jeśli coś ma być tylko dekoracją, można zaakceptować więcej. Jeśli ma służyć do jedzenia lub picia, trzeba być znacznie ostrożniejszym.
Przy złoceniach patrzymy, jak bardzo są przetarte. Przy zestawach sprawdzamy, czy wszystkie elementy rzeczywiście do siebie należą. Zdarza się, że podobne talerze zostają po latach połączone w jeden komplet. Nie musi to wyglądać źle, ale warto wiedzieć, co się kupuje.
Czy stara porcelana musi być droga?
Nie musi. Sam wiek przedmiotu nie czyni go jeszcze drogim ani wyjątkowym. Niektóre wzory produkowano masowo i do dziś można je bez większego trudu znaleźć. Inne pojawiały się krótko albo zachowały się w niewielkiej liczbie.
Na cenę wpływają marka, forma, dekoracja, stan i zainteresowanie kupujących. Ważna jest też kompletność, chociaż nie każdy potrzebuje serwisu dla dwunastu osób. Pojedynczy ciekawy przedmiot może znaleźć nabywcę szybciej niż wielki komplet, którego nie ma gdzie przechowywać.
Najlepiej kupować rzeczy, które naprawdę nam się podobają. Jeśli przy okazji okażą się rzadkie i wartościowe, tym lepiej. Jeśli nie — nadal zostaje nam dobry kubek, nietypowy wazon albo talerz, którego chce się używać.
Do kolekcji czy na stół?
Jedno nie wyklucza drugiego. Część porcelany można spokojnie wykorzystywać codziennie, a bardziej delikatne lub starsze przedmioty zostawić na specjalne okazje. Nie każda porcelana musi mieszkać za szybą, ale też nie każdy stary talerz warto od razu wkładać do zmywarki.
Szczególnej ostrożności wymagają złocenia, metaliczne dekoracje i ręcznie malowane wzory. Jeśli nie znamy zaleceń producenta, najbezpieczniej umyć naczynie ręcznie. Kilkadziesiąt lat przetrwało bez programu intensywnego i tabletki trzy w jednym, więc kolejne też powinno dać radę.
Gdzie szukamy czeskiej porcelany?
Jeździmy bezpośrednio na czeskie targi staroci, pchle bazary i do lokalnych antykwariatów. Czasem wracamy z większym zestawem, kiedy indziej z jedną filiżanką albo niczym. Taki jest urok poszukiwania przedmiotów, których nie zamawia się później z katalogu w stu identycznych egzemplarzach.
W sklepie mamy zarówno nową porcelanę Thun 1794, jak i starsze przedmioty znalezione w Czechach. Każdą używaną rzecz oglądamy, opisujemy i fotografujemy osobno. Jeśli ma ślad używania, powinien być widoczny na zdjęciu lub wskazany w opisie. Nie sprzedajemy opowieści o bezcennym skarbie z pałacowego strychu. Sprzedajemy przedmioty, które sami chcielibyśmy znaleźć na czeskim targu.