Safari Park Dvůr Králové w głowach zainteresowanych ma być  przygodą ze wskazaniem dzieci jako głównego beneficjenta. W takiej wersji nie czułbym się doń przekonany, bowiem przybytków takich nie lubimy, a bywamy tam sporadycznie. Przekonał moje opory jednak  wywiad z dyrektorem Safari Park Dvůr Králové Přemyslavem Rabasem, jakiego ten udzielił Lucii Výborné.  

Ów może budzić duże zaskoczenie, bo stawia Safari Park Dvůr Králové w innej roli niż zwykliśmy nadawać instytucji Zoo współcześnie. Gdyby jeszcze Pan Přemyslav Rabas przywołał  tylko zachwyt nad pięknem zwierząt, tudzież radość wypływającą z samego obcowania z nimi, uznałbym go za pasjonata. Ja jednak tam usłyszałem słowa “Jsem přesvědčen, že zoologická zahrada dnes bez toho, aby přispívala k záchraně zvířat, nemá právo existovat, nema opodstatneni existovat.” i zrozumiałem to szczere przesłanie. Safari Park Dvůr Králové w narracji Pana Rabasa to bowiem spuścizna wizjonera Josefa Vágnera, który sens takich miejsc dostrzegał w sprowadzaniu dużych farm zwierząt z ekspedycji z Afryki( w czasie siedmiu udało mu się przywieźć ich około 2000), by móc na koniec ratować ich populację w kraju pochodzenia. I tak, gdy z perspektywy czasu okazuje się, iż urodziło się tu 6 tys. antylop, 800 zeber, 300 żyraf, czy ponad 100 hipopotamów, i posyłane są one na powrót na północ Tanzanii, do Kenii do parku Kora i Tsavo, misja Safari Park Dvůr Králové staje się jasna.

Zresztą przytoczony wywiad to kopalnia wiedzy o Tanzanii, Kenii z czasów legend obrońców przyrody (Tony Fitzjohn i George Adamson) i o współczesnych zagrożeniach i szansach dla Afryki. Te pierwsze budzi strach z Rosji i Chin, które inaczej niż za czasów Leopolda II w Kongu, choć z równie bezwstydnych pobudek, chcą tę Afrykę wyeksploatować. Te drugie biorą się z samej refleksji miejscowych włodarzy, upatrujących w parkach narodowych i ochronie zwierząt szans dla turystyki, budowy infrastruktury i etc.

To wszystko oczywiście generuje koszta, które pokrywamy częściowo my kupując bilet, posilając się tam i kupując jakiś drobiazg. Warto wciąż mieć w tyle głowy przy tymmisję i pomoc jaką do dzisiaj( szczepionki i leki dla Afryki, ochrona zagrożonych gatunków), czyli z grubsza 5 generacji zwierząt od swych początków, oferuje Safari Park. To są naprawdę doskonale wydane pieniądze.

Bardziej współcześnie i już po samej wizycie w Safari Park Dvůr Králové podam tylko garść szczegółów tytułem zachęty. Resztę każdy może sobie doczytać na ich stronie z polskim tłumaczeniem. Wchodząc pieszo decydujemy się na klasyczną – gorszą czy lepszą -wędrówkę po Zoo z wszystkimi tego atrybutami. Gdy jednak chcecie atrakcji wykraczającej poza dotychczasowe doświadczenia, do wykorzystania macie opcje Safari własnym autem, lub truckiem z przewodnikiem. Każda daje możliwość przeniknięcia do świata zwierząt, a przy znajomości czeskiego ta druga dorzuca jeszcze moc wiedzy. Część Safari dzieli się z racji bezpieczeństwa zwierząt(nie wszystkie pałają do siebie miłością) i naszego na sektory, pomiędzy którymi sprawnie możemy się poruszać pojazdami. Gdy pojawia się sektor lwów sektory przedziela jeszcze międzyprzestrzeń, gdzie pan przewodnik przezornie zabezpiecza “pakę” z turystami, a z ekranów równocześnie uderzają krótkie filmy obrazujące, czym kończy się niefrasobliwość.

I jeszcze z informacji praktycznych:

  • przestrogi i względy bezpieczeństwa bierzemy poważnie vide: auta pozamykane i z podomykanymi oknami w części Safari
  • chcąc dłużej poprzebywać w części Safari wybierać samochód, choć też zbytecznie nie przesadzać z rozciąganiem w czasie swoich obserwacji i ustępować truckowi
  • chcąc się na zmotoryzowaną wycieczkę w weekend załapać przyjechać wczesną porą
  • psy z wyjątkiem niektórych pawilonów i z wyłączeniem części Safari mogą wejść na teren Zoo
  • niby truizm, ale najlepiej Zoo odwiedzać poza weekendami i bliżej godzin zamknięcia, kiedy choćby czasami spaceruje tam Pan dyrektor Rabas
  • nie musimy się obawiać głodu, bowiem obiekt daje niezliczone szanse posilenia się czymś
  • znudzone dzieci znajdą dodatkowe atrakcje w postaci parku linowego, rowerków wodnych etc.

Z innych wpisów polecamy: Utopence-czyli po prostu topielce, Císařský trchanec-czyli Franta Pepa Jednička i jego szama, Czyli Czech namiotową porą, Czesi-czyli nie wszystko Česko co się świeci, Krawiec, żandarm i spadochroniarz-czyli tacy też byliśmy.

Photo ©czechypopolsku.pl